31 January 2021 / Lesser Poland Voivodeship

Piękny zimowy Luboń Wielki. Duuużo śniegu, klimatyczne schronisko, mors i przecieranie szlaku.

Piękny zimowy Luboń Wielki. Duuużo śniegu, klimatyczne schronisko, mors i przecieranie szlaku.

Celem kilku ostatnich wypraw Klubu Włóczykijów były Tatry, Gorce, czy Beskid Wyspowy. Jadąc ze Śląska, trasa wiedzie przez Zakopiankę. Na wysokości Rabki Zdrój widać z Zakopianki Luboń Wielki, Beskid Wyspowy. Nie jest on najwyższym szczytem żadnego pasma górskiego. Nie załapał się więc do projektu Korony Gór Polski. Natomiast przejeżdżając obok tej góry, kilka razy robiłem sobie notatkę pamięciową by "kiedyś" na Luboń Wielki (1022m) się wybrać. To "kiedyś" zmaterializowało się 30.01.2020. Przed nami piękny zimowy Luboń Wielki

Zdjęcie grupowe włóczykijów na początku szlaku
Zdjęcie grupowe włóczykijów na początku szlaku

Plan

Trasę zaplanowałem na warunki zimowe - 15km. Start i meta w Rabce-Zaryte. Na początek wejście na Luboń Wielki, potem wydłużone zejście przez Glisne i Rabę Wyżną. Plan prawie perfekcyjny. Ale 'prawie' robi tu dużą różnicę. O tym dalej. 

Trasa: Rabka-Zdrój, Zaryte – Rabka-Zdrój, Zaryte | mapa-turystyczna.pl

Zaparkowaliśmy na obszernym parkingu poniżej sklepu Lewiatan. Cena 10zł/dzień. Jest nas pięcioro, mała ale sprawdzona grupka Włóczykijów. Przechodzimy kawałek szlaku chodnikiem wzdłuż DK28, skręcamy w górę i po chwili znika asfalt. Pora założyć raczki. Jak pokazały wcześniejsze styczniowe wyprawy - Cztery Strony GiewontuLackowaWysoka - raczki to sprzęt wielce przydatny.  

Szlak niebieski Rabka Zaryte - Luboń Wielki
Szlak niebieski Rabka Zaryte - Luboń Wielki

Piękny zimowy Luboń Wielki

Początek jest bajkowy. Gruba warstwa śniegu na drzewach i szlaku. Na szczęście nie jesteśmy pierwsi, szlak jest przetarty. Pada świeży śnieg. Najpierw duże mokre płatki, a wyżej drobne i suche. Szlak jest prosty, nachylenie nie wielkie. Jednakże tempo wolne. Wszystko przez zdjęcia. Każde drzewo przysypane śniegiem jest unikalnie piękne.

Szlak niebieski Rabka Zaryte - Luboń Wielki
Szlak niebieski Rabka Zaryte - Luboń Wielki

Pozdrawiamy nielicznych turystów. Zatrzymuję się na dłużej by pogawędzić z sympatycznym "dziadkiem". Jak się okazało, pan upodobał sobie Luboń i zdobywa go prawie co tydzień. Ja jestem na etapie wyjazdów w różne góry - w ciągu ostatnich tygodni były Tatry, Beskid Niski, Pieniny, Beskid Makowski czy Beskid Wyspowy. Ale wchodzenie ciągle na tą samą górę rozumiem. W 2020 byłem cztery razy na Turbaczu.

’Szlakowskaz’ pod schroniskiem na Luboniu Wielkim
'Szlakowskaz' pod schroniskiem na Luboniu Wielkim

Klimatyczne schronisko

Piękny zimowy Luboń Wielki na szczycie robi się tajemniczy. Gęsta mgła, padający śnieg. Widoków nie ma. Natomiast jest urocza zimowa sceneria i klimatyczne schronisko. W budynku głównym (o nietypowej jak na schronisko bryle) jest bufet. Potrawy i napoje na wynos. Ale ten 'wynos' oznacza pobliską 'bacówkę'. Dobry patent. Chowamy się przed zimnem w małej sali jadalnej.

Schronisko na Luboniu Wielkim
Schronisko na Luboniu Wielkim

Przez dłuższą chwilę salę w bacówce mieliśmy tylko dla siebie. Czas miło płynął, między innymi przy moich mufinkach z mąki... kasztanowej (chcecie przepis?). W końcu jednak wypadało zrobić miejsce innym gościom. Jeszcze fotka z tabliczką i idziemy w dół - czerwonym szlakiem.

Luboń Wielki, 1022m.
Luboń Wielki, 1022m.

Mors

Zejście w dwóch miejscach było bardzo strome. Wszyscy mamy raczki, więc spokojnie schodzimy. W drugą stronę idzie grupka turystów bez kolców. Część podejścia pokonują na czworakach...

Spotykamy też pana morsa - buty, stuptuty, getry do pół uda, czapka, rękawiczki i nic więcej. Kroci żeby zrobić zdjęcie, ale w końcu pan nie jest atrakcją turystyczną. Mors idzie z kolegą 'tekstylnym'. Rozsądnie, jak zmarznie, to kolega pomoże mu się ubrać. Szczerze - nie rozumiem tej mody...

Przecieranie szlaku

Schodzimy do wsi Glisne. Tu po kawałku szosą, zostawiamy szlak czerwony i skręcamy w pola na zielony. I tu niemiła niespodzianka. Jesteśmy pierwsi. Idziemy najpierw przez zawiane śniegiem pola, potem przez las. I na nas spoczywa trud przecierania szlaku. Śnieg nie jest bardzo głęboki - tak do połowy łydki. Ale wędrówka robi się męcząca. 

Włóczykij - ’Przecieracz szlaku’
Włóczykij - 'Przecieracz szlaku'

Wędrówka w gęstym i mokrym śniegu zabiera mnóstwo energii. Postanawiamy skrócić planowaną trasę. Dojdziemy do drogi DK28 i ostatnie 3km przejdziemy szosą. Na szczęście jest chodnik. Wcześniej jednak, gdy szedłem na przedzie, trafiłem na rozległą błotną kałużę pod śniegiem. Chlup... chlup... 

Kałuża pod śniegiem
Kałuża pod śniegiem

Ten śnieżno-błotny akcent na koniec psuje trochę wrażenie z całości. Ale tylko trochę! Piękny zimowy Luboń Wielki był zdecydowanie wart tego małego dyskomfortu. Polecam na zimowe wyprawy!

Inne posty / Read more

Diademowy Tour Numer Jeden. Część Druga: Ale Fajne Podejście - Luboń Wielki (Beskid Wyspowy).

Lesser Poland Voivodeship

Diademowy Tour Numer Jeden. Część Druga: Ale Fajne Podejście - Luboń Wielki (Beskid Wyspowy).

"Diademowy Tour Numer Jeden" to część cyklu wypraw organizowanych dla Włóczykijki z Wałbrzycha. Jej pasją na emeryturze jest Diadem Gór Polski.  Ponad 80 szczytów we wszystkich pasmach górskich. Imponuje mi jej pasja i determinacja w kompletowaniu Diademu. Z przyjemnością włączyłem się w organizację. Moja specjalność to Beskidy - te mniej znane i m

2 MIN READ

Diademowy Tour Numer Jeden. Część 3: Lody pod upadłą Bożeną oraz strzały pod Koskową Górą.

Lesser Poland Voivodeship

Diademowy Tour Numer Jeden. Część 3: Lody pod upadłą Bożeną oraz strzały pod Koskową Górą.

W drugim etapie wyprawy  "Diademowy Tour Numer Jeden" (14.08.2021).  pojechaliśmy  do Rabki-Zaryte, skąd weszliśmy na Luboń Wielki (Beskid Wyspowy). Wybrałem jedno z "najfajniejszych" podejść w Beskidach - Perć Borkowskiego. Wcześniej tego samego dnia, na rozgrzewkę, odwiedziliśmy Lubomir. Na nocleg wybraliśmy Rabkę Zdrój. W kolejnym etapie (15.08.

3 MIN READ

Tour de Beskid Wyspowy cz.2: Lubogoszcz i Szczebel. Wiosna, ale Zima jeszcze śniegiem postraszyła.

Lesser Poland Voivodeship

Tour de Beskid Wyspowy cz.2: Lubogoszcz i Szczebel. Wiosna, ale Zima jeszcze śniegiem postraszyła.

Wyprawę na 3.05 ogłosiłem w Klubie Włóczykijów tekstem "Kto chce ze mną zmoknąć na Lubogoszczy i Szczeblu?". I nie wiem dlaczego nikt się nie zgłosił - pojechałem więc sam.  Miało padać, ale okazało się, że deszcz był dopiero gdy wróciłem na parking. A wcześniej chmury, słońce a nawet śnieg. Pogoda na marzec a nie na maj! To druga część mojego "tou

5 MIN READ