15 July 2020 / Subcarpathian Voivodeship

Główny Szlak Beskidzki - Etap 6: Tokarnia - Wisłoczek

Główny Szlak Beskidzki - Etap 6: Tokarnia - Wisłoczek

Główny Szlak Beskidzki - Etap 6: Tokarnia - Wisłoczek

W poście przeczytacie o "obcych, którzy stali się swoi". I to dwie takie historie.

Plan

Z powodu pandemii musiałem przełożyć etapy 1 i 2. Moja przygoda z Głównym Szlakiem Beskidzkim zaczyna się od etapu trzeciego, we wsi Smerek. Etap szósty jest więc moim czwartym. Etap jest częścią 4-dniowej wędrówki od wsi Smerek z metą w Wisłoczku. Towarzyszy mi "Traper" i Jonasz.

Naszą bazą jest Wisłoczek. Przyjaciele odebrali nas z poprzedniego odcinka na nocleg, a rano odwieźli z powrotem do Woli Piotrowej. Przed nami krótkie dojście do czerwonego szlaku pod Tokarnią a następnie lekkie, łatwe i przyjemne 20km górami do Wisłoczka. Lekkie i łatwe, bo idziemy głównie z górki lub po płaskim, a ostatnia część trasy z Puław Górnych prowadzi szosą. Wędrować po asfalcie nie lubię, ale w tym przypadku mówimy o drodze, która kończy się we wsi i nigdzie dalej nie prowadzi, dodatkowo jest niedziela, więc ruchu nie ma żadnego. Dzień jest pochmurny, lekko mży, co jest przyjemną odmianą po poprzednich upalnych odcinkach. Szczytem dnia zostaną Skibce (776m n.p.m.). Górka jest taka, że gdyby nie tabliczka informacyjna, nie zauważyłbym, że jestem na jakimkolwiek szczycie. .

Trasa: Przełęcz pod Tokarnią – Studencka Baza Namiotowa Wisłoczek | mapa-turystyczna.pl

Obcy swoi

W związku, z tym, że szlak jest prosty, przez mgłę widoków nie ma żadnych i spotykamy więcej owiec niż ludzi, dzisiejszy odcinek poświęcę na opisanie historii Wisłoczka. Jest to miejsce, gdzie duża Historia zmieniła lokalną historię, a lokalna historia wpisała się w Historię przez duże „H”. I miejsce, gdzie „obcy” stali się „swoi” – i to dwa razy.

Łemkowie

Wisłoczek, tak jak pobliskie miejscowości Tarnawka (nieistniejąca już, zostało tylko cerkwisko) czy Puławy, był oryginalnie zasiedlony przez Łemków. Jest to lud pasterski, przybyły do nas łukiem Karpat z dziesiejszej Rumuni – czyli dla nas „obcy”. Po drodze przyjęli język i religię od Rusinów, stąd też często nazywani są Rusnakami. Łemkowie wybrali puste wzgórza i doliny Beskidu Niskiego i osiedlali się w miejscach gdzie wcześniej nie dotarło osadnictwo słowiańskie (czyli polskie u nas, a słowackie po południowej stronie grani Karpat). Mieszkając w Rzeczypospolitej przez stulecia z „obcych” stali się „swoi”. Byli odrębną grupą, ze swoim językiem i zwyczajami, ale byli ściśle powiązani ekonomicznie z polską społecznością.

Świadkowie Historii
Świadkowie Historii

Żyli tak sobie aż do końca II Wojny Światowej, kiedy to Historia przez duże H zajrzała na te tereny i zmieniła ich historię. Podczas wycofywania się Armii Czerwonej w 1945r. na wschód, Łemkowie, mówiący językiem podobnym do dzisiejszego ukraińskiego, byli przez komisarzy politycznych „zachęcani” do przesiedlenia się na tereny Związku Radzieckiego. Wielu dało się namówić, część została. Ci, którzy zdecydowali się pozostać, niedługo później, w ramach akcji „Wisła”, zmuszeni byli przez władzę ludową do przeprowadzki na Mazury lub na zachód Polski. Było to pokłosie walk z UPA. Co prawda te toczyły się w Bieszczadach i na tereny Beskidu Niskiego nigdy nie dotarły, ale władze PRL zdecydowały profilaktycznie oczyścić teren z „podejrzanego elementu”. Łemków o zdanie nikt nie pytał. Ludowe Wojsko Polskie dawało mieszkańcom godzinę na spakowanie dobytku, ładowało wszystko na ciężarówki po czym niszczyło zabudowania. Do gruntu, nie pozostawiając nic poza murowanymi podpiwniczeniami i zasypanymi studniami. Po opuszczeniu Wisłoczka przez Łemków, natura zaczęła przejmować to co wcześniej zabrał jej człowiek. 25 lat wystarczyło by na miejscu wioski nie pozostał żaden ślad działalności ludzkiej, poza cmentarzem, gdzie ciągle są widoczne kamienne tablice nagrobkowe.

Nagrobek łemkowskiego popa Emilian Ławrowskiego
Nagrobek łemkowskiego popa Emilian Ławrowskiego

Zaolzie

Teraz musimy się w naszej historii przenieść na Zaolzie. Po ustaleniu granic między Polską a Czechosłowacją sporo Polaków zostało w czeskiej części Śląska – za Olzą. Wielu z nich było protestantami, na dodatek ewangelicznymi (nie mylić z kościołem ewangelicko-augsburskim), co powodowało, że nie byli częścią żadnego oficjalnie uznanego kościoła. Władzom CSSR uwierała obecność tego „obcego elementu” i Polaków spotykały różne szykany. W takiej atmosferze wśród polskich protestantów na Zaolziu pojawia się pragnienie by osiedlić się w Polsce. Jako ludzie głęboko wierzący, są przekonani, że jest to wola Boża. Tak jak kiedyś Izrael wyszedł z Egiptu do Ziemi Obiecanej, tak oni chcą wyjść z Czechosłowacji. Nie jest to jednak takie łatwe – nie mają Mojżesza, który by ich wyprowadził. Relacje polsko-czechosłowackie nie są proste, rok 1938 jest tam pamiętany i ciągle świeże są spory graniczne z 1945r. Dopiero po interwencji „zaprzyjaźnionych” wojsk w 1968r. władze Czechosłowacji zgadzają się na wyjazd niewygodnych Polaków. Z kolei władze PRL szukają osadników na tereny skąd wcześniej usunięto Łemków. W 1969r dochodzi do porozumienia i grupa Polaków z Zaolzia otrzymuje pozwolenie na wyjazd z Czechosłowacji oraz na osiedlenie się w Beskidzie Niskim. Tak powstaną trzy wioski – Wisłoczek, Puławy i Wola Piotrowa. „Obcy” ludzie z czasem staną się „swoi”.

Ewangeliczna Wspólnota Zielonoświątkowa
Ewangeliczna Wspólnota Zielonoświątkowa

Pionierzy

W rodzinie u której mieszkałem ta historia jest ciągle żywa. Żyją „pionierzy”, którzy zostawili swoje życie na gęsto zaludnionym Zaolziu i przyjechali w pusty Beskid Niski. W Czechosłowacji byli zatrudnieni głównie w przemyśle hutniczym, żyli w miastach, tu trafiają w miejsce gdzie nie ma nic. I to dosłowne NIC. Nie ma drogi, prądu, wody bieżącej, telefonu. Nie ma gdzie zamieszkać. Dostają przydział zachwaszczonych działek i zaczynają nowe życie. Pierwsze lata będą mieszkać w barakach-kontenerach przywiezionych z Czechosłowacji. Pracy tu nie ma, a ziemia kiepska pod uprawy. Jedyne co rośnie to trawa. Postanawiają więc hodować krowy i żyć ze sprzedaży mleka. Stopniowo zaczną budować domy i zagrody dla bydła, a także kościół.

Wisłoczek - Dom Modlitwy
Wisłoczek - Dom Modlitwy

Dzisiaj Wisłoczek to nieduża (kilkadziesiąt gospodarstw) ale schludna wioska. Równy asfalt i wszystkie udogodnienia cywylizacji – tylko z zasięgiem komórkowym jest problem a sklep jest obwoźny. Gospodarze mają po 20-30 krów, co daje rodzinom stabilny dochód. Jest też spółdzielnia mleczarska, z ponad 150 krowami, czyli całkiem spore przedsiębiorstwo dające zatrudnienie kilkunastu pracownikom. Praca jest ciężka i uzależniona od kaprysów natury, ale mieszkańcy żyją z wdzięcznością za Boże błogosławieństwo. Wisłoczek nie jest miejscowością turystyczną, nie ma tam hoteli/pensjonatów, ale mieszkańcy mają zwykle wolne pokoje do dyspozcyji. Jeśli szukamy ustronnej lokalizacji na wypoczynek zdala od pędzącego życia, jest to miejsce idealne. Oprócz szlaków górskich i pobliskiego (2godz. górami lub 20min samochodem) uzdrowiska Rymanów Zdrój, kilkadziesiąt minut na piechotę od Wisłoczka, w Rudawce, jest urokliwy przełom rzeki Wisłok z miejscem dogodnym do pływania i małą kamienistą ‘plażą’. Atutem na pewno jest zdrowa żywność. Wypiekany jest swojski chleb, warzywa pochodzą z przydomowych ogródków a gospodynie mają zapasy własnych przetworów. Co prawda ciepłego mleka „prosto od krowy” nie napijemy się, bo nikt tu już nie doi krów ręcznie. Pracownicy podłączają dojarki i mleko płynie do chłodni, skąd jest zabierane przez ‘mlekowóz’.

Będąc w Wisłoczku warto przeczytać tablice informacyjne – tą przy kościele, a także tą przy dawnym cmentarzu Łemkowskim w Tarnawce. Powinniśmy szanować zarówno Łemkowską, milczącą spuściznę jak i odwagę i determinację pionierów z Zaolzia. Warto odwiedzić to miejsce. Warto porozmawiać z ludźmi którzy tam mieszkają. I wyobrazić sobie jak przyjeżdżają - całymi rodzinami, z małymi dziećmi w październiku (sic!) do miejsca gdzie nie ma nic, poza zasypanymi studniami i budują dosłownie wszystko od zera. Dzisiaj widząc schludną wioskę trudno to sobie wyobrazić.

Główny Szlak Beskidzki - Etap 6: Tokarnia - Wisłoczek. Podsumowanie etapu:

Data: 14.06.2020
Długość: 17,6km
Suma podejść: 343m
Suma zejść: 599m
Mój czas przejścia: 4:30 (liczę brutto, łącznie z postojami)
Szczyt dnia: Skibce 776m n.p.m.
Literka - sponsor odcinka: W jak Wisłoczek

<<< Etap 5 ---------- Etap 7 >>>

Inne posty / Read more

Główny Szlak Beskidzki - Etap 7: Wisłoczek - Chyrowa

Subcarpathian Voivodeship

Główny Szlak Beskidzki - Etap 7: Wisłoczek - Chyrowa

Główny Szlak Beskidzki - Etap 7: Wisłoczek - Chyrowa W poście przeczytacie o zdrojach, "ścianie płaczu", pustelni i niuansach pisowni przez H i CH. Plan Druga wizyta w Wisłoczku. Nocleg, bardzo wczesne śniadanie i o 5:45 jesteśmy już na trasie. Przez błota Beskidu Niskiego od Wisłoczka do Krynicy Zdrój będzie mi towarzyszył Богдан, a więc wędró

5 MIN READ

Główny Szlak Beskidzki - Etap 5: Duszatyn - Tokarnia

Subcarpathian Voivodeship

Główny Szlak Beskidzki - Etap 5: Duszatyn - Tokarnia

Główny Szlak Beskidzki - Etap 5: Duszatyn - Tokarnia W poście przeczytacie o granicy Bieszczad, o tym jak miło wyjść z lasu na łąkę i ... wrócić do lasu oraz o ekscentrycznym gospodarzu pewnej Chaty. Plan Z powodu pandemii musiałem przełożyć etapy 1 i 2. Moja przygoda z Głównym Szlakiem Beskidzkim zaczyna się od etapu trzeciego, we wsi Smerek. Eta

4 MIN READ

W poszukiwaniu Słonnego Wierchu. Spacer w Górach Sanocko-Turczańskich i najlepsze winkle w Polsce.

Subcarpathian Voivodeship

W poszukiwaniu Słonnego Wierchu. Spacer w Górach Sanocko-Turczańskich i najlepsze winkle w Polsce.

W czasie wędrówki na Łopiennik i Czereninę w ramach wyprawy Klubu Włóczykijów w Bieszczady, spotkałem na szlaku 9 osób. W poszukiwaniu Słonnego Wierchu było jeszcze lepiej - spotkaliśmy jedną 4-osobową rodzinę na 16,5km. Szlak pod Sanokiem, w Górach Sanocko-Turczańskich. Na początek najlepsze - podobno - winkle w Polsce: serpentyny na drodze DK28 z

2 MIN READ